Carl skinął uprzejmie głową w stronę Zane’a. Następnie, zwracając się do Sonii, uniósł lekko kąciki ust.
– Słyszałem od Charlesa, że brałaś kiedyś lekcje tańca. Mogłabyś mnie nauczyć?
Sonia była w niespodziewanie dobrym nastroju.
– Nie ma problemu.
W ten sposób oboje weszli na parkiet, trzymając się za ręce. Gdy Zane doszedł do siebie, potrząsnął głową i westchnął.
– Ten model to niezły numer, co?
W końcu Carl był modelem, więc z łatwością mógł nauczyć się tańczyć.
Już dawno poprosił DJ-a o zmianę oświetlenia, więc tańczyli synchronicznie na rozgwieżdżonej scenie.
Tymczasem Charles gwizdał, popijając drinka.
Minęły lata, odkąd Sonia ostatnio tańczyła; przy ostatnim ruchu jej obcas stracił stabilność i nagle upadła.
Carl był szybki – położył swoje duże dłonie na jej plecach, by ją podtrzymać. Tym samym wciągnął całe jej ciało w swoje ramiona.
Sonia przywarła do niego. W tej chwili mogła niewyraźnie usłyszeć bicie jego serca.
I właśnie to zobaczył Toby, gdy wszedł do środka.
Kobieta, która zazwyczaj była łagodna i dystyngowana, teraz leżała w ramionach innego mężczyzny jak czarująca, seksowna kusicielka.
Twarz Toby'ego zamarzła natychmiast – stała się ponura i przerażająca.
Carl szepnął do ucha Sonii:
– Soniu, on tu jest.
Sonia już dawno dostrzegła mężczyznę w wielkim lustrze naprzeciwko niej. Mimo to uśmiechnęła się, jakby go nie widziała, i założyła niesforny kosmyk włosów za ucho.
– Hmm. Jestem trochę głodna. Chodźmy najpierw coś zjeść.
Słysząc to, Carl puścił ją i zeszli z parkietu.
Przechodząc obok Toby'ego, zatrzymał się na chwilę i uniósł powieki. Z punktu widzenia Toby'ego była to jawna prowokacja.
– Soniu Reed, zatrzymaj się natychmiast!
Sonia stanęła, odwrócona do niego plecami. Odwróciła się, a kącik jej ust uniósł się w płytkim łuku.
– Dlaczego pan przyszedł, panie Fuller? Jeśli dobrze pamiętam, nie było pana na liście gości, prawda?
Toby najpierw zerknął na Carla; zmrużył oczy, widząc lekko wrogie spojrzenie młodego mężczyzny.
Następnie powiedział do Sonii:
– Myślę, że powinnaś być nieco bardziej ostrożna. Masz tyle skandali zaraz po naszym rozwodzie. Choć tobie pewnie jest wszystko jedno, rodzina Fullerów wciąż musi dbać o swoją reputację.
Sonia była rozbawiona jego słowami.
– Cóż, nawet jeśli tak jest, to nie twoja rola, by mnie pouczać. Poza tym, z kim jestem, nie ma z tobą nic wspólnego.
– Mylisz się. Nie jestem wścibski, ale twoje głośne plotki dotarły już do uszu mojej babci. – Toby stał tam ze spokojną twarzą, a jego wzrok rozpływał się w mroku nocy.
Uśmiech Sonii zamarł.
– Seniorka rodu Fuller wróciła?
– Tak, i nie tylko to – chce się z tobą widzieć. – Toby wykrzywił usta chłodno i zerknął na Carla stojącego za nią. Sarkastycznym tonem dodał: – Oczywiście, jeśli jesteś zbyt zajęta randkowaniem, nie musisz iść.
Po tych słowach odszedł, nie oglądając się za siebie. Wyraz twarzy Sonii był skomplikowany; po chwili zastanowienia postanowiła pójść za Tobym.
– Soniu.
Widząc, że Carl też chce iść, odwróciła się, by go uspokoić:
– Nie martw się. Poradzę sobie.
Patrząc na oddalającą się Sonię, blask w oczach Carla przygasł.
W tym momencie zauważył postać w rogu.
Zane podszedł z zakłopotaną miną i kaszlnął lekko.
– Um... słyszałem ich rozmowę, kiedy paliłem na zewnątrz.
Carl, który miał obojętny wyraz twarzy, zignorował go.
Zane dotknął nosa, rozbawiony wrogością Carla wobec niego.
– Jesteś zakochany w Sonii, prawda? Nie martw się, stary. Nie planuję ci jej ukraść.
Carl rzucił mu tylko chłodne spojrzenie.
– Na zewnątrz wieje, panie Coleman. Myślę, że powinien pan wrócić wcześniej. – Po tych słowach odszedł.
Zane był przez chwilę zaskoczony. Potem potrząsnął głową i roześmiał się.
















