W biurze Toby rytmicznie stukał palcem wskazującym w biurko.
Wydawał się na coś czekać.
Po kolejnych pięciu minutach wrócił Tom.
– Proszę pana, choć były pewne przeszkody, w końcu to znalazłem.
Powieki Toby'ego powoli uniosły się na te słowa.
– Jakie przeszkody?
– Monitoring na Yellow Brick Road został dawno nadpisany i niełatwo było znaleźć nagranie sprzed sześciu lat. Ale przyszedł informatyk i powiedział mi, że je ma; stwierdził, że wypadek sprzed sześciu lat był bardzo poważny, więc zachował plik i przyszedł mi go dać, gdy dowiedział się, że szukam wideo.
Gdy Tom skończył mówić, spojrzał ostrożnie na Toby'ego.
– Samochód panny Gray na nagraniu rzeczywiście został uderzony przez inny niebieski samochód. Czy chciałby pan to zobaczyć?
Sonia jeździła wtedy niebieskim Audi.
– Nie. – Toby był obojętny i wydał Tomowi kolejne polecenie: – Daj mi to, a potem powiedz temu człowiekowi, żeby nie rozpowiadał bzdur na mieście.
– Zrozumiałem.
Tom pracował z Tobym od wielu lat, więc naturalnie wiedział, co ten ma na myśli. Oczywiście Toby nie zamierzał upubliczniać tej sprawy ani nie chciał, by jego była żona poszła za to do więzienia.
Toby wpatrywał się w pióro w swojej dłoni, pogrążony w myślach.
Po chwili wziął płaszcz i wrócił do rezydencji Fullerów.
Gdy tylko wszedł do holu, usłyszał dobiegające ze środka wiwaty i śmiech.
Jean i Tina rozmawiały o czymś zabawnym, a atmosfera była bardzo harmonijna. Nawet Tyler, który zazwyczaj był niegrzeczny i psotny, siedział cicho z boku, bawiąc się telefonem.
Jean zauważyła Toby'ego w drzwiach i szybko wstała.
– Toby, wróciłeś!
Tina również wstała, pełna delikatności i godności.
Toby skinął głową i podał płaszcz służącej.
– Z czego się tak wesoło śmiejecie?
Tina zerknęła na Jean, zacisnęła usta i uśmiechnęła się.
– Ciocia Jean opowiadała mi historie z czasów, gdy byłeś dzieckiem. Brzmiały bardzo interesująco, więc nie mogłam powstrzymać śmiechu.
Jean udawała oburzoną.
– Tina, jaka „Ciociu Jean”? Jesteś moją przyszłą synową, więc od teraz powinnaś mówić do mnie „mamo”!
Tina zarumieniła się i spojrzała nieśmiało na Toby'ego.
– Jeszcze na to za wcześnie.
– Wszyscy jesteśmy rodziną, więc nie wstydź się. Mam rację, Toby? – Jean celowo droczyła się z tą dwójką. Nawet Tyler, siedzący z boku, wtrącił się w tym samym momencie:
– Wygląda na to, że nie mogę już nazywać jej Tiną. Będę musiał mówić do niej „bratowo”!
Słysząc to, twarz Tiny stała się jeszcze bardziej czerwona.
Toby westchnął.
– Mamo, przestań dokuczać Tinie. Ona jest bardzo wrażliwa.
Jean zachichotała.
– Och, spójrzcie na niego, już taki opiekuńczy wobec swojej przyszłej żony, zanim oficjalnie dołączyła do rodziny. Dobra, w porządku. Nie będę wam już dokuczać. Pójdę na zewnątrz poplotkować z innymi starszymi paniami.
Tyler również uśmiechnął się znacząco, mrugając dwuznacznie.
– Cóż, ja też nie będę tu robił za przyzwoitkę.
Kiedy wyszli, została tylko ich dwójka.
Tina podeszła i ujęła dłoń Toby'ego. Zawahała się, zanim się odezwała.
– Toby, mój tata ciągle wypytuje mnie ostatnio o ten wypadek. Czy coś mu powiedziałeś?
Toby potrząsnął głową.
– Nie, nic nie mówiłem.
– Mój ojciec zdaje się wiedzieć, że to miało coś wspólnego z Sonią, ale ja mu nie powiedziałam. To dziwne. – Po chwili przerwy westchnęła. – Wybaczyłam pannie Reed i nie chcę drążyć tego tematu.
– Nie nienawidzisz jej?
– Nie, nie nienawidzę. Ona też jest godna politowania. Musiała cię bardzo kochać, skoro dopuściła się tak szalonego czynu. – Tina była tak wyrozumiała, co dla Toby'ego było bardzo kojące.
Toby dotknął jej włosów, spoglądając na nią łagodnie.
– Tina, zawsze jesteś taka dobra, zupełnie jak na studiach. Wciąż pamiętam, jak wspomniałaś w swoim liście, że uratowałaś małą myszkę, gdy byłaś mała, i położyłaś ją na swoim łóżku. A kiedy twój ojciec to zobaczył, prawie zemdlał. – Mówiąc o tym, kąciki jego ust również drgnęły. – Jakie to interesujące.
Uśmiech Tiny zastygł, ale szybko opanowała wyraz twarzy.
– Ach, po co wyciągasz przeszłość? To wszystko wstydliwe historie. Swoją drogą, słyszałam od Tylera, że Starsza Pani Fuller ostatnio nie czuje się najlepiej. Czy mogę ją odwiedzić?
Myśląc o obojętności babci wobec niego, Toby zastanowił się przez chwilę.
– Zabiorę cię jutro.
– Jasne.
Gdy poszedł na górę, Tina wyjęła telefon komórkowy i wybrała numer.
– Jak idzie?
– Proszę pani, wszystko załatwione. Co mam robić dalej?
– Dzień przed bankietem chcę to widzieć w trendach.
– Zrozumiałem.
















