– Ale jak mam cię uratować? – Znudzona Tina kreśliła palcem kółka na barierce, ale jej głos był pełen troski.
Cynthia pociągnęła nosem. – Tina, proszę, błagaj prezesa Fullera o litość. Skoro tak bardzo cię kocha, na pewno się zgodzi.
– Dobrze, spróbuję. – Tina skinęła głową.
Cynthia była jej niezwykle wdzięczna. – Dziękuję ci, Tino.
– Nie ma za co. W końcu jesteśmy przyjaciółkami. – Tina zachichot
















