Tina nie potrafiła dłużej utrzymać uśmiechu na twarzy; spuściła głowę i zapłakała.
Toby zmarszczył lekko brwi i wyraził niezadowolenie z zachowania Rose. „Babciu, Tina jest po prostu troskliwa i zawsze martwiła się o twoje zdrowie. Poza tym jest kobietą, którą kocham. Nawet jeśli jesteś na mnie zła, wyżyj się na mnie.”
Wyraz twarzy Rose był niewyraźny, nie odpowiedziała.
Widząc to, Toby ujął dłoń Tiny, wstał i powiedział do Rose: „Robi się późno. Odpoczywaj dobrze, Babciu. Nie chcemy zajmować ci zbyt wiele czasu.”
Odeszli, spędziwszy tam niecałe dziesięć minut.
Gdy zniknęli, Mary podeszła do Rose i westchnęła. „Proszę pani, dlaczego to zrobiłaś? Nie musiałaś złościć się na pana Fullera o jakąś osobę postronną.”
Starsza pani pogładziła jadeitową bransoletkę na nadgarstku. „Dziewczyna z rodziny Grayów nie jest zwykłą osobą postronną. Nie widzisz? Toby sprzeciwia mi się przez wzgląd na nią.”
Mary poprawiła jej kołdrę, słuchając z uwagą. „Jak to możliwe? Pan Fuller szanuje cię najbardziej ze wszystkich.”
Rose tylko uśmiechnęła się i milczała.
Poza kilkoma starszymi rangą członkami zarządu Paradigm Co., inni nie wiedzieli, że Sonia stała się największym udziałowcem, ani o tym, że posiadała decydujący głos i zdecydowanie podpisała kontrakt z Zane'em.
Zane był potencjalnym partnerem biznesowym. Choć nie odniósł jeszcze takiego sukcesu jak Toby, nie był wcale gorszy, a jego przyszłość rysowała się w jasnych barwach.
Z Carlem i Charlesem u boku Sonii, wszystko rozwijało się w dobrym kierunku.
Jednak to, czego spodziewał się Charles, w końcu nastąpiło.
Strona z trendami była pełna nagrań niebieskiego Audi uderzającego w Tinę, a komentarze poniżej stanowiły serię jadowitych i złowrogich wyzwisk.
Tina stała się w ich komentarzach prawdziwą ofiarą, a Toby tym, którym Sonia, jego była żona, pogrywała.
Temat rozprzestrzenił się jak pożar, a jeśli tak dalej pójdzie, policja wkrótce zapuka do ich drzwi.
Zarząd Paradigm Co. szybko zadzwonił do Sonii, twierdząc, że ta sprawa ma ogromny wpływ na firmę i jeśli nie zostanie rozwiązana jak najszybciej, może zaszkodzić perspektywom biznesowym spółki.
Charles prychnął. „Co za banda starych lisów. Fakt, że moja mała jest udziałowcem, w ogóle nie został ogłoszony, więc jak to może zaszkodzić zyskom firmy? Po prostu ją straszą i wykorzystują okazję, by ją zmiażdżyć.”
Carl wpatrywał się w zdjęcie w gorących wyszukiwaniach, marszcząc brwi. „Profesjonaliści wiedzieliby, że nagranie zostało przerobione. Problem w tym, że opinia publiczna jest zbyt głośna, a wzrok tłumu zaślepiony.”
Myśląc, że Toby był tak bezwstydny, by przesłać sfałszowane wideo, Charles zakpił: „Mała, czy ty byłaś ślepa, że zakochałaś się w człowieku o tak czarnym sercu? Myślę, że on i ta fałszywa suka, Tina, są dla siebie stworzeni. Oboje są dupkami.”
Sonia wpatrywała się w wideo bez żadnego wyrazu i powoli spuściła wzrok.
Charles pomyślał, że jego słowa ją zirytowały, więc z poczuciem winy dotknął nosa. „Ekhm, ekhm... Nie chciałem ci dogryźć. Po prostu cieszę się, że wcześnie otworzyłaś oczy, a my byliśmy przygotowani, mając w ręku prawdziwe nagranie.”
Sonia podniosła głowę i napotkała zmartwiony wzrok Carla, po czym lekko uniosła kąciki ust. „Cóż, skoro Toby może rozwieść się ze mną dla Tiny, to czego nie zrobiłby dla niej? Nie jestem zaskoczona.”
Charles nagle się ożywił. „W każdym razie, skoro mamy prawdziwe wideo, czy powinienem je od razu wysłać jako sprostowanie? Żebyśmy mogli wymierzyć im policzek!”
„Czekaj.” Sonia miała na to inny plan. Unosząc brwi w stronę Charlesa, powiedziała: „Jutro jest pierwszy. Słyszałam, jak mówiłeś, że rodzina Grayów zamierza wydać bankiet dla Tiny, by uczcić jej powrót do zdrowia, prawda?”
„Tak. Idziesz tam?”
Uśmiechnęła się. „Nie tylko idę, ale przyniosę też wielki prezent.”
Charles i Carl zdawali się coś zrozumieć i uśmiechnęli się do siebie.
















