Rebecca wkrótce wróciła do pokoju.
Zanim w ogóle zobaczyła karty Sonii, Rebecca mogła już domyślić się, co zaszło, po samym „łagodnym” uśmiechu na twarzy Tiny. Sonia musiała ponieść sromotną klęskę, gdy mnie nie było.
Rebecca usiadła obok Sonii i rzuciła okiem na karty w jej dłoniach. Znowu nie były zbyt użyteczne. Zapytała więc cichym głosem: – Pani Prezes, kobieta naprzeciwko pani to nie byle kt
















