Stało się tak dlatego, że lekarze byli pewni, iż Tina nie ma szans na wybudzenie, więc Toby zgodził się na prośbę Sonii.
Ale zawsze był wobec niej obojętny i chłodny.
Sonia uniosła podbródek i spojrzała prosto na niego, nie mrugnąwszy okiem.
– Jestem twoją żoną. Dlaczego mam się wyprowadzić, skoro ona się wprowadza?
Toby spojrzał natychmiast, jego wyraz twarzy powoli ciemniał, a mrok w jego oczach stawał się coraz bardziej przerażający.
– Dlaczego? Ponieważ według Tiny to ty wjechałaś w nią samochodem sześć lat temu!
Sonia była przez chwilę zaskoczona, a potem na jej twarz wpłynął gorzki uśmiech.
– A jeśli powiem, że tego nie zrobiłam? Uwierzyłbyś mi?
Toby zbliżał się do niej krok po kroku. W końcu zagonił ją w róg i warknął chłodno:
– Myślisz, że bym ci uwierzył?
Wpatrywał się w nią swoimi ciemnymi oczami, w których nie było nic poza odrazą.
– Jesteś kobietą o chorym umyśle. Nie mogę się doczekać, by odpłacić ci za cierpienie Tiny setki i tysiące razy! – Twarz Toby'ego była pełna chłodu.
Widząc bezwzględność w jego oczach, Sonia była wstrząśnięta.
Minęło sześć lat; myślała, że uda jej się przebić przez jego mury obronne, choćby odrobinę.
Ale jego serce wciąż było lodowate.
– Nie zrobiłam nic takiego! – Sonia zacisnęła mocno usta.
Toby patrzył na nią z góry. Jego ciemne oczy były zimne i nie było w nich ani krzty ciepła.
– Jesteś inteligentną kobietą. Powinnaś wiedzieć, co robić.
Po tych słowach wyszedł, zostawiając pokój pełen samotności.
Sonia spojrzała na siebie w lustrze, blada i wycieńczona.
Nie mogła rozpoznać osoby w odbiciu.
Na początku była taką dumną osobą, a w tym związku tak bardzo zwiędła.
Jakie to niedorzeczne.
Po długim czasie powoli wypuściła powietrze z ulgą. Już czas, żebym odpuściła...
...
Następnego ranka Toby zabrał Tinę do szpitala na badania.
Sonia stanęła przed lustrem. Zdjęła fartuch, który nosiła przez sześć lat, włożyła białą sukienkę i zeszła na dół z walizką.
Tyler oglądał telewizję ze skrzyżowanymi nogami, gdy zeszła na parter. Zauważywszy ją, podniósł wzrok i zawołał:
– Ej! Gdzie idziesz?
Słysząc to, Sonia tylko zerknęła na niego lekko. Następnie zignorowała go i podeszła prosto do drzwi.
Gdy Tyler zobaczył, co się dzieje, szybko postąpił krok naprzód i chwycił jej bagaż z zimnym spojrzeniem.
– Jesteś głucha? Nie słyszałaś, że do ciebie mówię? Posprzątałaś pokój? A co ze śniadaniem? Gdzie ty w ogóle myślisz, że idziesz?
Był tylko szesnastoletnim chłopcem, ale nie tylko nie miał szacunku dla swojej bratowej, ale nawet śmiał wydawać jej rozkazy i narzekać.
Sonia oderwała jego palce od swojej walizki jeden po drugim i z chłodną twarzą powiedziała:
– Słuchaj, mały bękarcie: Od teraz nie będę cię już tolerować.
Jednak, mimo że nie użyła zbyt dużej siły, on celowo krzyknął:
– Mamo! Mamo! Chodź tutaj! Ta suka mnie bije!
– Co się stało, Tyler?
Kiedy Jean zeszła na dół, by sprawdzić sytuację, jej twarz natychmiast poczerwieniała. Zaczęła krzyczeć i bić Sonię miotełką do kurzu.
– Mój Boże! Jak śmiesz bić mojego syna, ty suko! Zabiję cię!
To nie tak, że ta stara kobieta nie biła jej wcześniej.
Kiedyś powtarzała sobie, żeby znosić to dla dobra Toby'ego. Ale tym razem...
Sonia błyskawicznie chwyciła miotełkę i po mocnym szarpnięciu rzuciła ją na ziemię. Jej głos był lodowaty.
– Nie waż się mnie więcej dotknąć!
Jean była natychmiast oszołomiona jej zachowaniem.
Odzyskawszy zmysły, Jean wrzasnęła:
– Sonia Reed, postradałaś zmysły?! Każę mojemu synowi się z tobą rozwieść!
W przeszłości, ze względu na babcię Toby'ego, zawsze starała się unikać konfliktów z Jean, a także dlatego, że nie chciała, by Toby jej za to nienawidził.
Wcześniej się bała, ale teraz było jej już wszystko jedno.
Sonia powiedziała tylko lekko:
– Rób, co chcesz.
Niezależnie od tego, jak krzyczeli ludzie za nią, opuściła rezydencję Fullerów z walizką.
Kilka sekund później czerwone ferrari zatrzymało się przed frontowymi drzwiami, a przystojny mężczyzna w samochodzie pomachał do niej.
– Hej, mała! Wskakuj!
Sonia wsiadła do samochodu i oboje odjechali razem.
















