– Chyba nazywał się Carl, a obok niego stał ten paskudny typ, Charles.
– Co? Jak ona śmie zdradzać mojego syna! – Twarz Jean pociemniała z gniewu, a z jej ust posypały się ostre przekleństwa. – Co za bezwstydnica! Gdzie ona teraz jest? Niech no tylko wpadnie w moje ręce, a zrobię jej z życia piekło!
– Sonia twierdzi, że rozwiodła się z Tobym! – Widząc ponure i budzące grozę oblicze starszego brata, Tyler zapytał ponownie: – Czy to prawda?
Toby zacisnął usta i milczał z posępnym wyrazem twarzy; jego milczenie było oczywistym potwierdzeniem.
Widząc to, Jean zdawała się coś zrozumieć. Początkowo była zaskoczona, ale chwilę później na jej twarzy pojawił się uśmiech. – To dobrze, że się z nią rozwiodłeś! Chyba po raz pierwszy zrobiła coś pożytecznego! Dla mnie synową jest tylko Tina, a Sonia nic dla mnie nie znaczy!
Z jakiegoś powodu wyzwiska Jean pod adresem Sonii zabrzmiały w uszach Toby'ego wyjątkowo drażniąco.
– Przestań.
Z tymi słowami chwycił leżący obok płaszcz i wyszedł z domu.
Tyler wpatrywał się tępo w plecy starszego brata.
– Mamo, czy Sonia naprawdę już nie wróci?
Jean prychnęła zimno.
– Nie odważy się! Nawet jeśli chciała rozwodu, nie dostanie od mojego syna ani grosza!
Tyler nie odezwał się. Zamiast tego spuścił głowę, pogrążony w głębokim zamyśleniu. Nagle poczuł na sobie czyjś wzrok i podświadomie uniósł głowę.
Zobaczył Tinę stojącą cicho przy balustradzie; nie był pewien, jak długo tam przebywała.
Napotykając jego zaskoczone spojrzenie, Tina uśmiechnęła się łagodnie, a jej głos był niezwykle delikatny.
– Cześć, Tyler.
Słyszał od matki, że Tina jest jedyną córką magnata biznesowego, która bardzo pomaga w karierze jego brata, podczas gdy Sonia była tylko małą sierotą bez rodziców, która potrafiła jedynie wydawać pieniądze Toby'ego.
Różnica była dla wszystkich oczywista.
Tyler uśmiechnął się do Tiny przyjaźnie.
– Cześć, Tina.
...
Następnego dnia Sonia obudziła się wcześnie rano, aby specjalnie wystroić się na ten dzień.
Wyjęła z szafy czarną, obcisłą sukienkę i założyła ją. Pamiętała, że miała ją na sobie raz, gdy wyszła z Tobym, ale on stwierdził, że jest brzydka, więc nigdy więcej jej nie ubrała.
Teraz nie tylko ją założyła, ale też wykonała delikatny makijaż i pomalowała usta czerwoną szminką; jej pewność siebie sięgała zenitu.
Toby dotarł do urzędu w tym samym czasie co ona.
Sonia wykrzywiła usta w uśmiechu, który jednak nie sięgał jej oczu.
– Panie Fuller, jestem bardzo zajęta, więc załatwmy to szybko, dobrze?
Toby rzucił okiem na jej twarz z uśmiechem, a jego spojrzenie było głębokie.
– Jaka niecierpliwa. Czy to z powodu tego modela?
Sonia zamarła na chwilę, zanim zrozumiała, że źle zinterpretował sytuację.
Skoro tak, nie zamierzała niczego wyjaśniać; zamiast tego uniosła brwi z uśmiechem i powiedziała:
– To moja prywatna sprawa. Nie sądzę, by miał pan prawo o to pytać.
Toby'emu nie spodobało się jej nastawienie; zachowywała się tak, jakby był dla niej kimś zupełnie nieistotnym.
– Kochasz go?
Widząc, że wciąż drąży temat, Sonia poczuła lekkie zniecierpliwienie.
– Tak, kocham. Zadowolony? Możemy się teraz rozwieść?
Usta Toby'ego zacisnęły się w wąską linię, a jego przystojną twarz ściął mróz. Skoro tak jej się spieszyło, uznał, że powinien spełnić jej życzenie.
Załatwienie formalności w urzędzie zajęło tylko kilka minut.
Gdy Sonia spojrzała na akt rozwodu w swojej dłoni, jej oczy nagle zaszły mgłą.
Od teraz nic już ich nie łączyło i nie musiała już iść na żadne kompromisy dla niego!
Biorąc głęboki oddech, przełknęła cały ból i uniosła głowę z uśmiechem błąkającym się w kącikach ust.
W tym momencie obok niej zatrzymał się lśniący, czarny Maybach.
Z samochodu wysiadła para długich nóg, a po chwili pojawił się Carl w kurtce. Gdy przystojny mężczyzna ją zobaczył, czarujący uśmiech zagościł na jego ustach.
– Jestem, by cię odebrać.
Sonia była przez chwilę zaskoczona.
– Czy Charles nie mówił, że to on przyjedzie?
– Pojechał do „Celestial”, żeby zarezerwować miejsce na twoją wieczorną imprezę, więc kazał mi odebrać cię wcześniej.
Następnie przejął inicjatywę i wziął jej torebkę.
– Soniu, wsiadaj. Zabiorę cię w ładne miejsce.
















