Toby wspomniał, że to Lisie Oczy porwał Tinę, i twierdził, że ten mężczyzna jest jednym z jej adoratorów. Dlatego zdjęcie profilowe z wizerunkiem lisa na końcu listy nazwisk wystarczyło jako dowód tożsamości.
– Lisie Oczy? – Mężczyzna zachichotał. – Więc tak mnie nazywasz. Nieźle, podoba mi się.
Sonia zmarszczyła brwi, słysząc jego potwierdzenie.
– Lisie Oczy, kim jesteś?
– Nie mogę ci teraz powie
















