Punkt widzenia Vesper
Stał pośrodku rozbitego szkła, które jeszcze niedawno było naszym stolikiem kawowym. Leo był blady, jego skóra wydawała się niemal półprzezroczysta w ostrym, górnym świetle salonu. Widziałam, jak trzęsą mu się ręce — czysta adrenalina po tym, jak o mało nie stracił palca, wciąż krążyła w jego nastoletnich żyłach, tocząc z góry przegraną walkę z układem nerwowym. A jednak, gdy
















