Punkt widzenia Vesper
Leo jęknął, a jego kontuzjowane mięśnie drżały, gdy walczył, by stanąć na nogi. Sterylny korytarz szpitalny wydawał się dusząco ciasny. Chwycił krawędź twardego plastikowego krzesła, jego knykcie zbielały, ale posiniaczone nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Opadł z powrotem z ostrym sykiem bólu, chwytając się za krwawiącą ranę na głowie.
– Leo, przestań – błagał Krix, wyciągając
















