Perspektywa Vesper
Po lunchu ruszyłam prosto na główne boisko.
Popołudniowe słońce prażyło z góry, zamieniając beton i asfalt w pułapki cieplne. Większość uczniów schroniła się w klimatyzowanej stołówce lub bibliotece. Na zewnątrz zostało tylko kilku zapalonych sportowców, a i oni trzymali się zacienionych miejsc.
Podeszłam do starego dębu na skraju boiska – wystarczająco daleko od głównych budynk
















