Z perspektywy Vesper
Obserwowałam, jak twarze Beatrice i Chanel tracą kolory, i poczułam w piersi pełną satysfakcji ulgę. Mój wzrok jednak powędrował za nie, na postać stojącą pięć metrów dalej.
Tata.
Jego dłoń w końcu opadła z miejsca, w którym zamarła wpół gestu. Jakby ktoś wydrążył z niego wszystko od środka i zostawił tylko stojącą skorupę.
Wokół nas czułam, jak zmienia się nastrój tłumu. Kil
















