Z perspektywy Vesper
Tamto spotkanie z Kreznikiem w lesie wciąż żywo odtwarzało się w mojej głowie.
Nie byłam pewna, czy już mnie rozpoznał.
W tej chwili stałam w drzwiach jak wmurowana, chłonąc scenę przede mną — Kreznik siedział naprzeciwko mojego taty na kanapie w naszym salonie, ubrany w zwykłą czarną bluzę z kapturem i dżinsy. Miał tę luźną, atletyczną budowę, szerokie ramiona wypełniające b
















