Punkt widzenia Vesper
Chaotyczny hałas w salonie ulotnił się błyskawicznie. Powoli, każda głowa odwróciła się w stronę frontowych drzwi. Oparłam się swobodnie o drewnianą futrynę, krzyżując ramiona na piersi, z wyluzowaną postawą.
– Obcinanie palców? – rzuciłam, potrząsając głową z powolnym, udawanym rozczarowaniem. – To takie nudne. Zero wyobraźni.
Cisza w pokoju napięła się do granic możliwości.
















