Punkt widzenia Vesper
Stojąc nieruchomo na werandzie, zerkałam cicho przez na wpół otwarte żaluzje. Rytmiczne dudnienie mojego serca wyrównało się, zastąpione lodowatym spokojem zalewającym moje żyły. Ciasny salon zrujnowanego domu mojej rodziny został zaatakowany.
W samym środku tego wszystkiego, siedząc przy naszym zużytym stole jadalnym, jakby był panem tego miejsca, znajdował się mężczyzna pok
















