POV Vesper
Zbiegłam całą drogę z góry, nie napotykając po drodze żywego ducha.
Zatrzymałam się dopiero wtedy, gdy dotarłam do podnóża góry, gdzie szeroką drogę oświetlały latarnie uliczne.
Wciąż do końca nie przetrawiłam tego, dlaczego Kreznik pozwolił mi tak łatwo odejść. Dla kogokolwiek innego mój tamtejszy występ mógłby faktycznie uchodzić za zachowanie niewinnej, nieszkodliwej dziewczyny. Ale
















