Punkt widzenia Rodericka
"Uciekajcie! Ruchy, JUŻ!"
Krzyknąłem do żony i córki.
Szlag by to! Spojrzałem na Lyrę; dzieciak siedział sparaliżowany na tylnym siedzeniu, bez ruchu. Zalała mnie fala żalu – nie powinienem był jej w to wciągać. Teraz była zbyt przerażona, by choćby drgnąć. Za późno, na wszystko było już za późno. Bez względu na wszystko, musiałem ją chronić – to był mój obowiązek. To ja
















