Z perspektywy Vesper
Wyszliśmy z gabinetu dyrektora Garrisona i zeszliśmy po schodach. Skrzydło naukowe znajdowało się w najwyższym punkcie kampusu – na niewielkim wzniesieniu, z którego roztaczał się widok na niemal całą szkołę. Stąd widziałam boisko do futbolu, parkingi i rozrzucone w dole główne budynki.
Droga w dół składała się z szeregu szerokich, betonowych schodów. Może z kilkanaście pozio
















