Z perspektywy Dantego
Wybrałem najciemniejszy kąt sali bankietowej, gdzie ledwie docierało światło żyrandola.
Dłonie pociły mi się w rękawiczkach. Co chwila zerkałem na zegarek – 21:47. Powinien być tu lada chwila. Musiałem tylko dokonać przekazania i wyjść. Bez dramatów. Bez zwracania na siebie uwagi. Po prostu wejść i wyjść.
Koperta w wewnętrznej kieszeni mojej marynarki ciążyła mi tak, jakby wa
















