Z perspektywy Dantego
Cisza, która zapadła potem, była ogłuszająca.
Stałem jak sparaliżowany, mój wzrok utkwiony był w sześciu ciałach leżących bez ruchu na podłodze. Lyra powaliła ich w kilka sekund. Bez wahania. Bez niepotrzebnych ruchów. Po prostu... efektywność.
– O kurwa – szepnął ktoś za moimi plecami.
Zebrany tłum trzymał się z daleka, wpatrując się w Lyrę, jakby była jakimś potworem. Ale j
















