Punkt widzenia Rykera
Słowo „śmieć” zawisło w powietrzu, ostre i bezlitosne. Publiczne upokorzenie paliło mnie w klatce piersiowej żywym ogniem. Moja szczęka zacisnęła się. Potrzebowałem koła ratunkowego. Musiałem ocalić strzaskane resztki mojego ego na oczach przyjaciół, przed tym tłumem szepczących bywalców galerii, którzy na żywo oglądali moją społeczną egzekucję.
Przypuściłem kontratak. Pozwol
















