Z perspektywy Vesper
Z frontowych drzwi wyszedł mężczyzna ubrany w strój do golfa – koszulkę polo, spodnie khaki i drogo wyglądające sneakersy. Był wysoki, miał około metra dziewięćdziesięciu, żołnierskiego jeżyka i niebieskoszare oczy. Nawet w swobodnych ubraniach poruszał się jak żołnierz. Jego twarz była otwarta i przyjazna, z szerokim uśmiechem.
To on. To Daxon Hayes.
– Wejdź, wejdź! – powiedz
















