Policzki Olivera oblały się rumieńcem, a on sam wbił wzrok w ziemię. Aby uchronić go przed dalszym zakłopotaniem, podeszłam bliżej, kładąc mu dłoń na ramieniu i przyciągając jego uwagę z powrotem do siebie.
— To bardzo miłe z twojej strony, Oliverze. Ale wszystko w porządku. Poradzę sobie. Niemniej, dziękuję — powiedziałam.
Uśmiechnął się i skinął głową w odpowiedzi.
— Idę znaleźć swoje miejsce —
















