Z perspektywy Rhei
„Ugh, przyprowadziłaś ze sobą swoją oślizgłą przyjaciółkę? To nie jest lumpeks” – syknęła kobieta. „Dzwonię po ochro...”. Zanim zdążyła dokończyć zdanie, menadżer złapał ją za ramię i odciągnął od nas. Siła szarpnięcia sprawiła, że niemal upadła na podłogę.
Jej przestraszone oczy biegały po pomieszczeniu, dopóki nie zatrzymały się na szefie.
„P... proszę pana?” – wyjąkała, próbu
















