Nadszedł czas, by Elias wkroczył do akcji. Jednym zdecydowanym ruchem ręki odpycha mężczyznę i przyciąga Juliana za siebie. — Wydawało mi się, że tamtej nocy wyraziłem się jasno.
— Znowu ty? — mężczyzna patrzy na niego z rozczarowaniem. — Jesteś tylko marnym ochroniarzem. Jak śmiesz mnie dotykać?! — krzyczy, patrząc mu prosto w oczy.
— Jestem jego ochroniarzem — mruczy Elias. — Moim obowiązkiem
















