Nico i jego matka wychodzą z sali chemioterapii i czekają na windę. Są nieco spokojniejsi, bo lekarz powiedział, że dzięki leczeniu jej stan zaczyna się poprawiać.
Drzwi windy otwierają się i Nico ze zdziwieniem widzi kogoś nieoczekiwanego.
"Och, czy to nie twój przyjaciel?" – pyta jego matka. – "Miał na imię... Miał na imię Gideon, prawda?"
Nico wchodzi do środka i wita się z ochroniarzem. "Cześć
















