— A właśnie, że tak — Elias unosi brew. — W miejscu, które nazywa się rzeczywistością.
— Co próbujesz przez to powiedzieć? — Julian podchodzi do niego, czując gulę w gardle. — Że jestem głupi? Naiwny?
Elias wzrusza ramionami i odwraca wzrok. — Nigdy tego nie zauważasz, ale twoim przyjaciołom nieszczególnie na tobie zależy. Zamawiają najdroższe drinki, bo wiedzą, że to nie oni płacą. Gdybyś to ty m
















