Julian wsiada do samochodu Nico i czeka, aż ten zapnie pasy i uruchomi silnik. Zauważa, jak bardzo Nico jest spięty. Zazwyczaj uśmiechnięty i żartujący, dziś milczy. Cały czas bębni dłonią o kierownicę. Jest zdenerwowany.
"To musiał być dla ciebie szok" – mówi Julian.
"Jasna cholera, i to jaki" – Nico w końcu się odzywa. – "To szaleństwo usłyszeć, że twój najlepszy przyjaciel został postrzelony".
















