Killian odwraca się i widzi Eliasa, który mrozi go wzrokiem. Uścisk jego dłoni jest silny; trzyma pięść chłopaka tak mocno, że sprawia mu to ból. — Puść mnie — syczy Killian.
— Myślałem, że wyraziłem się już jasno — mruczy Elias. — Nie raz. I nie dwa.
— Puszczaj — Killian gwałtownie wciąga powietrze. — Widzisz, stałeś się mętem, kiedy zgodziłeś się być jego ochroniarzem. Julian Sterling to zdzira.
















