Zamężna ochroniarka miliardera

Zamężna ochroniarka miliardera

Autor: Anya Moreau

Rozdział 3
Autor: Anya Moreau
30 maj 2026
„Niektórzy ludzie będą cię kochać tylko tak długo, jak długo będą mogli cię wykorzystywać. Ich lojalność kończy się tam, gdzie kończą się korzyści”. Autor nieznany — Harlan zatrzymał się przed klubem nocnym i wysiadł, by otworzyć drzwi paniczowi Julianowi. Elias stanął obok niego i rozejrzał się wokół. Jak na dzień powszedni, w klubie był spory ruch. Kolejka była długa i Elias zastanawiał się, czy będą musieli czekać godzinami, by wejść do środka. Na jego pytanie szybko odpowiedział bramkarz, który skłonił się Julianowi i bez wahania zaprosił go do wnętrza. Julian odwrócił się i uśmiechnął szyderczo, widząc zmieszanie na twarzy Eliasa. — Chodźmy — skinął głową i wszedł do środka. Elias szedł za nim w milczeniu, aż poczuł wibracje nawiedzające to mroczne miejsce. Muzyka stawała się coraz głośniejsza, aż dotarli do głównej sali. Jeden z gospodarzy przywitał Juliana uściskiem. Elias był zaskoczony jego wyglądem; był półnagi, ubrany jedynie w czarne bokserki z króliczym ogonem z tyłu i muchę na szyi. Miał zrobioną kreskę czarnym eyelinerem i srebrny brokat na powiekach, nie wspominając o różu na policzkach i błyszczyku na ustach. — Wasz stolik jest gotowy — powiedział Julianowi. — Ta sama butelka? Julian skinął głową i wszedł po schodach do sekcji VIP, z której rozpościerał się widok na salę i parkiet. — Patrzcie, kogo my tu mamy! — chłopak w białej koszuli i z drogim zegarkiem na nadgarstku objął Juliana ramieniem i dosiadł się do stolika. — Nie spodziewałem się ciebie tu dzisiaj widzieć. — Nie zwykłem ogłaszać mojego przybycia, Jace — Julian wywrócił oczami i wziął łyk szampana. — Tatusiu — poprawił go Jace, przyciągając Juliana bliżej. — Dlaczego nie mówisz do mnie „tatusiu”? Jestem starszy od ciebie. Julian wzruszył ramionami i szepnął coś, co sprawiło, że Jace uśmiechnął się szelmowsko. Elias nie miał pojęcia, czego jest świadkiem. Gdy odwrócił wzrok, by uniknąć patrzenia na tę pełną czułości relację między Julianem a Jacem, na parkiecie dostrzegł jeszcze gorsze widoki. Mężczyźni około dwudziestki tańczyli razem, niektórzy obmacywali się nawzajem, a inni całowali. Elias przełknął ślinę i spuścił wzrok. — Pierwszy raz w gejowskim klubie? — zapytał Julian z ironicznym uśmiechem. — Pierwszy raz w klubie w ogóle — odpowiedział Elias, rozglądając się dookoła, pod wrażeniem wszystkich kolorów i głośnej muzyki. — Słyszałem, że Julian tu jest — dołączył kolejny facet, trzymając po bokach dwóch chłopców — pewnie osiemnasto- lub dziewiętnastoletnich. — O, butelka już jest? — zaśmiał się. — Zawsze miło cię tu widzieć — usiadł, a chłopcy usiedli mu na kolanach. — Nalejcie mi — powiedział im, a oni wykonali polecenie. — Wam też naleję szampana — szepnął i pocałował ich w karki. Elias zmarszczył brwi; uważał, że chłopcy wyglądają na bardzo młodych, nawet jeśli byli w wieku uprawniającym do wejścia do klubu. Przyjaciel Juliana musiał być od niego starszy. — Kto to jest? — zapytał nowoprzybyły, wskazując na Eliasa. — Twój nowy chłopak? — Mój ochroniarz. Jest nowy. — Czy twoi ochroniarze nie noszą zazwyczaj garniturów? I nie wyglądają staro? — Jego garnitur nie jest jeszcze gotowy — westchnął Julian. — Od kiedy interesujesz się moimi ochroniarzami, Seth? — Zazwyczaj się nie interesuję — wymamrotał Seth, mierząc Eliasa wzrokiem od stóp do głów. — Ale ten wygląda inaczej. — Bo jest inny — Elias drgnął, gdy ktoś nagle dmuchnął mu w kark. Odwrócił się i zobaczył faceta, pewnie kolejnego z przyjaciół Juliana. — Kurczę, Julian. Skąd ty go wytrzasnąłeś? — zaczął gładzić Eliasa po ramieniu. — Co ty wyprawiasz? — Elias złapał go za nadgarstek i spojrzał na niego groźnie. — O, jaki seksowny — facet przygryzł dolną wargę. Elias zmarszczył brwi i spojrzał na Juliana, który tylko uśmiechał się pod nosem. — Hej stary, nic już dla mnie nie zostało — wydął wargi, trzymając pustą butelkę po szampanie. — Zamówmy kolejną — Seth uniósł rękę, a kelner już wiedział, o co chodzi. Elias spojrzał na butelkę szampana. Chociaż nie pił dużo, wiedział, że musi być droga, ale Julian zdawał się tym nie przejmować, podczas gdy jego przyjaciele zamawiali kolejne i kolejne. Julian zaczął się upijać, a Jace najwyraźniej czerpał z tego satysfakcję, raz po raz liżąc i całując go po szyi. Elias nie wiedział, gdzie podziać wzrok. W całym klubie mężczyźni obściskiwali się ze sobą. Nie mógł nawet pójść do łazienki, bo musiał mieć oko na Juliana, gdyby coś mu się stało. — Chodźmy potańczyć — powiedział Julian do Jace'a, który bez wahania pomógł mu wstać i poprowadził go na dół. Elias westchnął i poszedł za nimi. Wkrótce otoczył go tłum mężczyzn bez koszulek; skrzywił się z obrzydzeniem, gdy ich spocone klatki piersiowe zderzały się z jego koszulą — koszulą Juliana. Jace trzymał Juliana od tyłu i poruszali się w rytm muzyki, podczas gdy on kontynuował całowanie go po szyi. Julian zamknął oczy i tańczył, ciesząc się ciepłem ust przyjaciela na swojej skórze. Elias przepychał się w tłumie, a pijani mężczyźni raz po raz próbowali z nim tańczyć, ale on wszystkich ignorował, skupiając się wyłącznie na Julianie. Nie mógł ryzykować utraty pracy już pierwszego dnia. DJ puścił modną piosenkę i wszyscy zaczęli krzyczeć. Mimo dyskomfortu, Elias przyłapał się na tym, że dołącza do śpiewu. Julian również kochał tę muzykę i poruszał ustami do tekstu, podczas gdy Jace trzymał ręce na całym jego ciele. Elias wstrzymał oddech, wiedząc, że zaraz nastąpi „drop”, i spodziewał się najgorszego. Przysunął się bliżej Juliana i wkrótce wszyscy zaczęli skakać. Lodowaty dym spowił parkiet, zrobiło się mgliście i Elias nic nie widział. Ludzi było tak wielu, że stracił Juliana z oczu. Widział tylko sylwetki, ale nie twarze. Mężczyźni potrącali go, gdy się rozglądał. Chciałby móc ich wszystkich odepchnąć, bo nie tolerował zapachu potu i alkoholu. Wtedy ktoś stanął przed nim i rozpoznał pasiastą koszulę Juliana. Ten uśmiechnął się szeroko i nachylił do Eliasa, który wstrzymał oddech, patrząc na niego z zaskoczeniem. Julian wciąż tańczył i był pijany. Musiał pomylić go ze swoim przyjacielem, bo zbliżał się coraz bardziej, aż dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów. — Co ty do cholery wyprawiasz?! — Elias odepchnął go, a Jace przyciągnął Juliana do swojej piersi, piorunując Eliasa wzrokiem. Wrócili do swojego stolika, gdzie zastali Setha całującego swoich chłopców. Jeden z nich niemal leżał na kanapie. Elias zacisnął pięści; nienawidził patrzeć, jak Seth wykorzystuje ich niewinność. Może i działo się to za obopólną zgodą, ale wiedział, jak łatwo jest manipulować nastolatkami. Julian i jego przyjaciele pili jeszcze przez kilka godzin, a cierpliwość Eliasa się kończyła, bo było już bardzo późno, a on musiał być w domu. Telefon wibrował mu w kieszeni kilkakrotnie. Wiedział, że to Isadora pyta, gdzie jest, ale nie mógł odebrać, bo byłoby to nieprofesjonalne. Około trzeciej rano Julian w końcu zdecydował się wyjść. Ku zaskoczeniu Eliasa, jego przyjaciele nie poszli za nim do kasy. Wyjął czarną kartę z kieszeni i zapłacił za wszystkie butelki szampana. Elias zobaczył cenę na ekranie i rozszerzył oczy — to było zdecydowanie za dużo pieniędzy. Jace, Seth i Dexter zdawali się nie przejmować, jakby byli przyzwyczajeni do tego, że on za nich płaci. Gdy wyszli na zewnątrz, jego przyjaciele tylko pomachali rękami i odeszli. Seth oczywiście odjechał z dwoma chłopcami, a Elias nawet nie chciał wiedzieć, co wydarzy się później. Harlan wysiadł z samochodu i otworzył drzwi Julianowi. Elias pomógł mu wsiąść i zapiął mu pasy, bo chłopak był zbyt pijany, by cokolwiek zrobić, po czym zamknął drzwi. — Przez cały ten czas pan czekał? — zapytał Harlana, który skinął głową. — To mnóstwo czasu. — Owszem — uśmiechnął się Harlan. — Ale dopóki dobrze płacą, nie będę narzekał. — Racja — Elias zachichotał. — Wyglądasz na niewzruszonego w porównaniu do jego poprzednich ochroniarzy — Harlan potarł podbródek. — Co masz na myśli? — Wszystkim im przeszkadzał fakt, że Julian chodzi w takie miejsca — powiedział Harlan, wskazując na tęczową flagę przy wejściu do klubu. Elias zdziwił się, że wcześniej jej nie zauważył. — Mnie to nie przeszkadza — Elias wzruszył ramionami. — Dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli. Po prostu tańczył i upił się z przyjaciółmi. Często tu bywa? Harlan skinął głową. — Będziesz musiał się jednak przyzwyczaić do jego kolegów. Wiem, że nie należą do najlepszych. Elias mruknął. — Widzę ich pierwszy raz, ale już wiem, co to za ludzie — westchnął i spojrzał przez szybę na śpiącego Juliana. — Przyjaźnią się z jego kartą kredytową. — Na pewno tak jest — Harlan westchnął smutno. — Ale nie mów tego paniczowi Julianowi. Nie chciałby tego słuchać. Harlan podrzucił Eliasa do domu, zanim wrócił do rezydencji. Elias wziął głęboki oddech przed otwarciem drzwi. Cicho zdjął buty i kurtkę, po czym skierował się do łazienki, by wziąć prysznic i zmyć z siebie zapach dymu i potu. Gdy skończył, wzdrygnął się, widząc przed drzwiami Isadorę. Miała rozczochrane włosy i koc zarzucony na ramiona. — Gdzieś ty u diabła był?! — szepnęła-krzyknęła. — W pracy — wymamrotał Elias, czekając, by odnieść ręcznik do pralni. Isadora spojrzała na niego z dezorientacją, bo wcześniej nie zdarzało mu się pracować tak późno. — Mam nową pracę — powiedział Elias. — Jaką pracę? — Pewien Przewodniczący zatrudnił mnie jako ochroniarza swojego syna. Isadora prychnęła. — Poważnie teraz? I zamierzasz wracać tak późno co noc? Czy ty nie masz syna i żony?! Elias wziął głęboki oddech i odciągnął ją do kuchni. — Tak, właśnie dlatego, że mam syna i żonę, biorę tę szaloną robotę. Przepraszam, Isadora, ale nie mogę wciąż pracować w trzech różnych miejscach, gdzie płacą grosze. Ta nowa praca przynajmniej jest dobrze płatna. W krótkim czasie będę mógł spłacić nasze długi. Isadora potrząsnęła głową. — W ogóle nie powinieneś był pożyczać tych pieniędzy. Elias spojrzał na nią z niedowierzaniem i prychnął. Potem westchnął i wyszedł z kuchni. — To nie czas na tę rozmowę. Chodźmy spać. Następnego ranka Harlan napisał mu, że wpadnie po niego i podwiezie go na uniwersytet, bo Julian i tak się tam wybiera. Elias obudził Milo i pomógł mu umyć buzię, umyć zęby i ubrać się. Nie rozmawiał z Isadorą, która przygotowywała śniadanie, trzymając w drugiej ręce notatki. Miała ostatnio egzaminy i wykorzystywała każdą okazję, by powtarzać materiał. — Chodź, zuchu. Zjedzmy śniadanie — Elias przygotował plecak, a Isadora postawiła przed Milo miskę płatków. Telefon Eliasa zawibrował, więc pospiesznie założył kurtkę i złapał klucze. Pocałował Milo w policzek. — Do zobaczenia wieczorem, zuchu. — Do zobaczenia wieczorem, papa — Milo nawet na niego nie spojrzał, zajęty oglądaniem bajek. Elias spojrzał na Isadorę i posłał jej blady uśmiech, po czym wyszedł na zewnątrz. Samochód Harlana stał przed domem; wsiadł na miejsce pasażera. — Dzień dobry. — Dzień dobry — uśmiechnął się Harlan i ruszył. — Wyspałeś się? — Tak jakby — wymamrotał Elias i spojrzał w lusterko na Juliana, który opierał głowę o szybę. — Myślałem, że nie chodzisz na zajęcia — powiedział do niego. Julian wzruszył ramionami. — Dzisiaj nabrałem ochoty. Elias mruknął pod nosem, a jego telefon zawibrował. Isadora dzwoniła, a on zawahał się przed odebraniem. Bał się, że to coś pilnego. — Hej, co się stało? — zapytał, a Isadora poprosiła, by odebrał Milo ze szkoły później, bo planowała zostać w bibliotece. — Jasne, nie ma problemu — zacisnął usta. — Do zobaczenia wieczorem. Gdy się rozłączył, Julian wyprostował się na siedzeniu i wziął łyk wody, patrząc na niego w bocznym lusterku. — Twoja dziewczyna? — uśmiechnął się szyderczo. Elias milczał przez chwilę, po czym wymamrotał: — Moja żona. Julian niemal zakrztusił się wodą, a Harlan rozszerzył oczy. — Twoja kto?! — wykrzyknął Julian. — Moja żona — spokojnie powtórzył Elias. — Jesteś żonaty! — Harlan spojrzał na niego z zaskoczeniem. — Jakie to nieoczekiwane! — Rzeczywiście nieoczekiwane — Julian uniósł brew i zmarszczył czoło, spoglądając przez okno. — Dlaczego? — Elias spojrzał na niego ze zdziwieniem. — Powinienem był powiedzieć o tym wcześniej? Nie zatrudniacie żonatych mężczyzn? — To moje najmniejsze zmartwienie — Julian wywrócił oczami. — Ale czy nie jesteś za młody na małżeństwo? Przecież wciąż jesteś studentem. Elias zdecydował się nie odpowiadać i tylko wzruszył ramionami. — Poważnie — Julian potrząsnął głową. — Żonaty, mówi. Zaraz powie jeszcze, że ma dzieci. Elias zacisnął usta, ukrywając uśmiech. Harlan spojrzał na niego z boku, a potem wymienił spojrzenie z Julianem, który wkrótce rozszerzył oczy i położył rękę na ramieniu Eliasa, by przykuć jego uwagę. — Ty... Ty masz dziecko? Elias skinął głową, a Julian sapnął: — Stary! — krzyknął i oparł się plecami o siedzenie. — Cholera!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Zamężna ochroniarka miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka