W ciągu godziny znalazłam się w sklepie odzieżowym w mieście z jedną bardzo podekscytowaną Myrą u boku.
Widok jej czystej, niezmąconej radości, gdy pojawiłam się w jej drzwiach, pytając, czy chce gdzieś wyjść, był wart łapówki za urwanie się z lekcji dla Luny.
Nie potrzebowałam szczególnie ubrań ani nie miałam ochoty nikomu imponować, ale spędzanie czasu z jedyną pozytywną obecnością, na którą zaw
















