Wybiegliśmy na zewnątrz na parking, wiedząc, że mamy spory dystans do pokonania, i z zadowoleniem zauważyłam, że Cai nie ma problemu z dotrzymaniem mi tempa. Jeśli już, to ja nas spowalniałam.
Odwróciłam się, by wykrzyczeć kolejne wskazówki, dokąd zmierzamy, ale ku mojemu zaskoczeniu on biegł w przeciwnym kierunku niż ten, w którym musieliśmy się udać.
— Gdzie ty biegniesz? — krzyknęłam za nim. —
















