– Nie... – szepnęłam, a słowa utknęły mi w gardle.
Prawie cała doba. Spałam prawie całą dobę. Moja wizja nie miała miejsca tuż po zachodzie słońca, ale tuż przed jego *wschodem*. A teraz minęła już godzina, może więcej.
Poczułam, jak całkowicie drętwieję, puszczając rękę Lucy.
Wewnątrz mnie coś zaczynało się kruszyć. Jakbym spadała... spadała w Otchłań, którą całkowicie sama stworzyłam. Dziurę, z
















