logo

beletrystyka

Dar od bogini

Dar od bogini

Autor: Avelina Moreau

Rozdział szósty
Autor: Avelina Moreau
11 sty 2026
– Ariadne jest oskarżona o zamordowanie nazwanego dziedzica Alfy przy użyciu trujących ziół – kontynuował Aleric. – Czyniąc to, zagroziła również życiu jednej z członkiń naszej watahy, Thei Woods. Dzisiejszy proces przeanalizuje dowody, aby ustalić, czy jest winna zarzucanych jej czynów. Zimny pot wystąpił mi na karku, gdy dyskretnie rozejrzałam się dokoła, próbując dostrzec Sophie. Ale nigdzie nie mogłam znaleźć jej znajomej twarzy. Z każdą upływającą sekundą denerwowałam się coraz bardziej. – Czy przysięgasz na imię Bogini, Ariadne, że podczas tego procesu będziesz mówić całą prawdę? – zapytał Aleric, przywracając moją uwagę do siebie. Spojrzałam w jego przenikliwe, zielone oczy, a dreszcz przebiegł mi po plecach. Jakże te oczy mnie prześladowały. – Przysięgam – odpowiedziałam głośno i pewnie. – I jak się oświadczasz? Wstrzymałam oddech, serce łomotało mi w piersi. – Niewinna. Przez watahę przeszedł szmer przyciszonych głosów, ale zignorowałam go. Czyżby naprawdę spodziewali się, że przyznam się do tak haniebnego czynu? – Bardzo dobrze – odparł Aleric. – Rozpoczniemy od wysłuchania zeznań świadków i osób zaangażowanych oraz przedstawienia wszelkich innych dowodów. Po zakończeniu, członkowie rangi, starszyzna i ja zagłosujemy, a wyrok zostanie ustalony. Przełknęłam ślinę, czując potworną suchość w gardle. …I tak rozpoczął się proces. Rozprawa zaczęła się od wezwania lekarza watahy, aby przedstawił opinię medyczną i zarys swojego udziału w sprawie. Nie znałam tego lekarza zbyt dobrze, spotkałam go tylko raz, odkąd zmarła poprzednia lekarka watahy – moja matka. – Zioło, o którym mowa, to Mortwert – zaczął doktor Andrews. – Uważam, że Thea musiała otrzymać je drogą pokarmową. Straciła dziecko w trzecim miesiącu, ale biorąc pod uwagę jej wątłą kondycję, obawialiśmy się również o jej zdrowie. Przeprowadziłem kilka testów i odkryłem, że przyjęła dwukrotność dawki wymaganej do wywołania poronienia. Thea trafiła do szpitala watahy w stanie krytycznym. Jej ciśnienie krwi spadło do niebezpiecznego poziomu i miała trudności z oddychaniem. Minął dzień, zanim jej stan został ustabilizowany, i kilka kolejnych dni spędziła przykuta do łóżka, zanim pozwoliłem na jej wypisanie ze szpitala. Dowody znalezione w pokoju panny Chrysalis zostały mi dostarczone w celu identyfikacji. Zbadałem zioła i mogę potwierdzić, że było to w istocie to samo ziele, które spożyła Thea. Kolejny szmer przeszedł przez tłum, gdy usłyszeli zeznania lekarza. Zacisnęłam zęby, słysząc ich głosy. Jak szybko byli gotowi mnie zabić na podstawie zaledwie jednego zeznania. Ale w ostatecznym rozrachunku, to nie było tylko jedno zeznanie. Kilka osób wystąpiło, by omówić znalezione dowody. Wojownik, który znalazł dowody, został wezwany jako następny, by odtworzyć przebieg przeszukania moich kwater. – Znalazłem zioła, o których wspomniał lekarz, pod łóżkiem panny Chrysalis. Były dobrze ukryte i uważam, że umieszczono je tam w celu zatajenia ich lokalizacji. W jej łóżku znaleziono również list. Był zaadresowany do jej ojca, byłego Bety, Jarreda Chrysalisa. Uważam, że ukazuje to jej prawdziwy charakter, osoby, która sympatyzowałaby z przestępcą, który próbował zamordować Alfę. Niestety, na tym zeznania się nie skończyły. Ku mojej konsternacji, zaczął czytać na głos treść listu całemu tłumowi, co sprawiło, że wszyscy obecni znów zaczęli szeptać. – Cisza! – krzyknął do nich wszystkich Aleric, natychmiast uciszając zgromadzonych. Następnie zwrócił się do mnie. – Czy to twoje pismo, Ariadne? Przygryzłam wewnętrzną stronę policzka. Wiedziałby, gdybym kłamała, widział moje pismo wiele razy wcześniej. – Tak – przyznałam niechętnie. To było upokarzające, mieć coś tak osobistego odczytywanego całej watasze. List, w którym wyrażałam moją miłość i podziw dla mężczyzny, o którym przez całe życie myślałam, że jest mną rozczarowany. Wojownik kontynuował swoją relację. – Oprócz odzyskanych przedmiotów, przy wejściu znaleźliśmy również byłą Lunę stojącą przy drzwiach. Miała przy sobie plecak z zapasami i ubraniami. Uważa się, że tej nocy zamierzała uciec. Mamy również kilku naocznych świadków, którzy mogą potwierdzić, że przyznała się do próby ucieczki, gdy braliśmy ją do aresztu. – Dziękuję, Jonathanie – powiedział Aleric, gestem nakazując mu zejście z podestu. – Teraz wysłuchamy Braydena, naszego Gammy. Brayden wszedł na podium jako kolejny, z surowym wyrazem twarzy. Wiedziałam, że cokolwiek powie na mój temat, nie będzie to nic pozytywnego. – Tego ranka, kiedy ogłoszono ciążę Thei, w domu watahy miał miejsce incydent, którego świadkami było kilku członków. Doszło do niego między Theą a byłą Luną. Wierzę, że rozmowa dotyczyła prośby Thei o wybaczenie. Jednakże była Luna była wobec niej niepotrzebnie okrutna, mówiąc straszne rzeczy. Byłem świadkiem, jak Thea była tak przytłoczona, że ugięły się pod nią nogi. Uważam, że mogła to być celowa próba wywarcia stresu na Thei i dziecku, czyn motywowany zazdrością. Moje usta otworzyły się ze zdumienia. Nie mogłam uwierzyć, że faktycznie włączyli tę rozmowę do materiału dowodowego. Czy nikt nie zadał sobie trudu, by spojrzeć na to z innej perspektywy? Chciałabym zobaczyć, jak oni zachowują taki spokój, gdy ich partnerzy zapładniają inne kobiety. Byłam pewna, że większość z nich bez wahania przegryzłaby im gardła, a jednak ja byłam karcona za to, że jedynie odezwałam się do niej ostro. To była jednak prawda, nie mogłam zaprzeczyć temu, co mówił. Byłam na nią wściekła i zazdrosna. Kto by nie był na moim miejscu? Ale zabicie jej dziecka było nie do pomyślenia, było ohydztwem. Jego zeznanie stawiało mnie w potwornym świetle, podsycając wrogość wiszącą w powietrzu. – Dziękuję, Gammo – powiedział Aleric. – Mamy dla was dzisiaj jeszcze jedno, ostatnie zeznanie, które, jak sądzę, zadecyduje o losach tego procesu. Proszę wszystkich o uwagę, oto Sophie Forrester, główna służąca Ariadne. Czułam, jak drętwieje mi całe ciało, oddech uwiązł mi w gardle. Mieli Sophie. Była tutaj i oczyści mnie z zarzutów. Znała mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Sophie weszła na podium i wyglądała fizycznie dobrze, a nawet zdrowo. Cieszyłam się, widząc, że zapewnili jej bezpieczeństwo w czasie poprzedzającym proces. Martwiłam się, że mogli ją poturbować lub traktować surowo za jej udział w pomocy mi. Jednak, chociaż wydawała się zdrowa, zauważyłam, że wyglądała na zdenerwowaną. Jej dłonie były zaciśnięte w pięści, na twarzy widać było lekkie zmarszczenie brwi. Coś, co sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy wywierali na nią presję, by obciążyła mnie podczas tego polowania na czarownice. – Nazywam się Sophie Forrester. Jestem służącą Ariadne od pięciu lat – zaczęła, a jej głos lekko drżał. – Przez te lata wierzyłam, że Aria jest słodką dziewczyną, którą w życiu spotykało tylko nieszczęście, co sprawiało, że łatwo było mi traktować ją jak własną córkę. To ja osobiście opiekowałam się nią i pocieszałam ją w wielu trudnych chwilach, z którymi mierzyła się jako nasza Luna. Mogę więc potwierdzić, że znam ją lepiej niż ktokolwiek inny. Uśmiechnęłam się do niej, mając nadzieję, że napotkam jej wzrok, ale nie chciała na mnie spojrzeć. – Dlatego – kontynuowała – z ciężkim sercem stoję dziś przed wami wszystkimi, związana przysięgą złożoną Bogini, aby poinformować was o okrucieństwie, które kazała mi wykonać, będąc pod jej rozkazami. Mój uśmiech zachwiał się i szybko zniknął. Nie, to nie było w porządku. Coś było nie tak. Okrucieństwa? Nigdy nie dopuściłam się niczego takiego. Jak mogła mówić coś takiego? Wiedziała, że byłam z nią przez cały tydzień, wiedziała, jak bardzo byłam zdenerwowana. Czułam się chora, patrząc na Sophie stojącą na podium, odmawiającą spojrzenia mi w oczy, podczas gdy uczucie nadchodzącej zagłady zalewało mnie. Blokowało moje myśli, nic nie miało sensu. Słyszałam tylko moje krótkie oddechy strachu ponad głośnym biciem serca. – Okrucieństwo, w którym Ariadne, była Luna, rozkazała mi podać pannie Thei Woods herbatę ziołową. Herbatę, która moim zdaniem spowodowała jej poronienie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział szósty – Dar od bogini | Czytaj powieści online na beletrystyka