To było niesamowite.
– Będę z nimi walczyć? – szepnęłam, czując się głupio, gdy wybuchnęli śmiechem, ewidentnie mnie słysząc. Gorąc oblał mi policzki, ale Joselin tylko uśmiechnęła się z wyższością, wskazując mi gestem bieżnię.
– Jeszcze nie, wasza wysokość. Dziś chcę zobaczyć, na czym stoisz, żebyśmy miały jakiś punkt wyjścia. – Weszłam na urządzenie nerwowo, świadoma utkwionych we mnie spojrze
















