Z perspektywy Killiana
Mężczyzna stęknął głośno, gdy chwyciłem go za szyję, wbijając jego plecy w pień wielkiej sosny. Przed dzisiejszą nocą nie miałem nic przeciwko jego pobratymcom. Zmiennokształtne niedźwiedzie trzymały się na uboczu w lesie. Nie zaprzątały sobie głowy budowaniem miast ani życiem w nich. Wolały przebywać w dziczy. Mieli chaty i szałasy. Niektórzy mieszkali nawet w jaskiniach.
















