Niewielki przypływ zazdrości i obrzydzenia zmotywował mnie do pójścia naprzód. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam go siedzącego za biurkiem przed komputerem, równie wściekłego i sfrustrowanego jak zawsze.
Nie podniósł wzroku, dopóki nie zamknęłam za sobą drzwi; patrzyłam, jak drgają mu mięśnie szczęki, gdy mi się przyglądał.
"Dzień dobry" powiedziała cicho, podchodząc do jednego z pustych krzese
















