Z perspektywy Natalie
Zabijałam czas, całkowicie niespokojna. Zaplanowałam już uroczystą kolację, która miała być gotowa na wypuszczenie Heatha i Nolana. Ważne było dla mnie, aby stado zobaczyło, że żyją i mają się dobrze. Ale ponieważ przez kilka następnych dni wciąż mieli być skrępowani, a potem pod osobistą strażą, uznałam, że najlepiej będzie poczekać, aż za dwa tygodnie w pełni wrócą między
















