Słowa opuściły moje usta, ale nawet ja w nie nie wierzyłem. Natalie napierała, próbując mnie poznać, lub chociażby przebywać w moim pobliżu, a ja za każdym razem ją odpychałem. Nie miałem najmniejszych podstaw, by sądzić, że poradzi sobie podczas swojej pierwszej rui, zwłaszcza jeśli przechodziła ją sama.
– Nie, Killian. Naprawdę nie jest z nią dobrze – powiedziała Joselin, opierając się wygodnie
















