"Dobrze. Co mam zrobić?"
****
Goście zjeżdżali się przez ostatnią godzinę, a było ich znacznie więcej, niż faktycznie zaproszono, ale nigdy nie odprawiłbym swoich ludzi. Jeśli chcieli powitać w domu swoją księżniczkę, mieli do tego pełne prawo. Może to sprawiłoby, że Charlie poczułaby się na tyle kochana, by chcieć tu wrócić i zapomnieć o koszmarze dzieciństwa, które tu przeżyliśmy.
Zazwyczaj n
















