Wszystko w nim mnie pociągało. Uwielbiałam linię jego szczęki, usta, kości policzkowe i oczy. Jego ciemnobrązowe włosy wołały mnie, błagając, bym przeczesała je palcami. Na widok jego szerokich ramion i muskularnych rąk miękły mi kolana, a do tego ubóstwiałam sposób, w jaki dotykał mnie swoimi dłońmi – tak delikatnie i z taką czułością.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak długo się w niego wpatrywałam
















