Emma, widząc, że Catherine wyszła, zaczęła wracać w kierunku rezydencji Maximusa. Gdy dotarła do podjazdu, usłyszała wołanie swojego imienia.
– Emma, zaczekaj. Odwiozę cię do domu. Sam wracam do rezydencji – głos Maximusa był chłodny, co sprawiło, że przeszły ją dreszcze.
– Panie, nie chcę pana kłopotać. Z pewnością musi pan wracać do biura – odparła nerwowo Emma, niepewna, co mu chodzi po głowi
















