— Pedagog szkolna cię woła — powiedział mi chłopak.
— Rany, po co niby — zażartowała Sien. — Co ty znowu narobiłaś? — zapytała wścibsko.
— O mój Boże, wyluzuj Sien. Jestem pewna, że gdybym miała poważne kłopoty, wezwaliby mnie do gabinetu dyrektora — powiedziałam, wywracając oczami. Sien bywała czasem nieco dramatyczna.
— Gdzie ona jest? — zapytałam, zwracając się do chłopaka.
— W swoim gabinecie














