THORNE'OWIE TO DOBRZY LUDZIE, PRAWDA?
Pani Thorne wprowadziła nas do domu i zamknęła za nami drzwi.
— Wejdźcie, nie wstydźcie się — powiedziała z tym skromnym, łagodnym uśmiechem, który wciąż nie schodził jej z twarzy.
— Oczywiście, proszę pani — odpowiedział sztywno Griffin, wymieniając z nami niepokojące spojrzenia.
Wszyscy weszliśmy do salonu i stanęliśmy. Pokój był wypełniony uroczymi białymi














