Przebiegłam wzdłuż cmentarza. Zgodnie z przewidywaniami, był całkowicie opustoszały, żywej duszy w zasięgu wzroku.
Moja wcześniejsza dedukcja była słuszna – przywieźli mnie na cmentarz. Wokół niego nie było absolutnie nikogo, nawet dozorca wydawał się nieobecny.
Biegłam, nie zatrzymując się nawet po to, by złapać oddech.
Wybiegłam na główną drogę.
Słyszałam kroki; mężczyźni mnie gonili.
Biegłam da














