– Hakera? – powtórzył, jakby powstrzymywał śmiech.
– Tak, potrzebuję hakera. Przemyślałam to. Potrzebuję kogoś, kto dobierze się do jej telefonu i pomoże mi śledzić jej lokalizację. Następnym razem, gdy zrobi coś podejrzanego, będę tam z chłopakami, żeby przyłapać ją na gorącym uczynku i ją powstrzymać – tłumaczyłam mu, a on wciąż patrzył na mnie z niedowierzaniem, jakbym oszalała.
– Nadal nie sąd














