To był Ryker.
Stał tuż przed nami. Nie mogłam w to uwierzyć. Może to był efekt uderzenia głową o twardą powierzchnię, może miałam wstrząśnienie mózgu, ale to wydawało się nierealne.
Potarłam głowę i wstałam, żeby mu się lepiej przyjrzeć.
To naprawdę był Ryker. Miał na sobie zapięty T-shirt i ciemnogranatowe dżinsy; ten schludny, nienaganny wygląd rozpoznałabym wszędzie.
Ale skąd się tu wziął?
Kto














