PERSPEKTYWA RUBY
Nie wiem, jak długo byłam nieprzytomna. Ocknęłam się jakiś czas później – ledwo. Co chwila odpływałam, moje powieki same opadały i podnosiły się. Były zbyt ciężkie, a ja czułam się zbyt zmęczona i otumaniona, by się ruszyć, a nawet utrzymać oczy otwarte. Słyszałam w oddali szum głosów, które przybliżały się i oddalały, a ich słowa były niewyraźne i nieuchwytne. Minęło sporo czasu,
