Naznaczony przez los - Odkupienie Lykanina

Naznaczony przez los - Odkupienie Lykanina

Autor: Joooooe

Pregnant?
Autor: Joooooe
18 kwi 2025
PERSPEKTYWA RUBY Minęły trzy tygodnie i wszystko, co mi pozostało, to wspomnienie tajemniczego mężczyzny z lasu. Mimo że od tamtej nocy minęły tygodnie, pamięć o nim nie opuszczała moich myśli. Było w nim coś, co od razu mnie do niego ciągnęło. Być może to jego piękne zielone oczy, a może sposób, w jaki się do mnie zwracał, z taką dominacją i... i czułością. Wciąż pamiętam, jak wypowiadał te piękne słowa, jego ton i aura mnie wabiły, i cokolwiek to było, byłam tym całkowicie i dogłębnie zafascynowana. Nawet gdybym próbowała, nie mogłabym zapomnieć wydarzeń tamtej grzesznej nocy. Ta niezgłębiona więź, która nas połączyła, wysyłając wybuchowe doznania przez nasze ciała, gdy połączyliśmy się w seksualnej błogości, była czymś tak niezwykłym i potężnym, że czułam to, i wiedziałam, że on też to czuł. Ale gdzie on się podział? Obiecał mi, że nigdy mnie nie puści, zapewniając, że jestem jego partnerką, ale kiedy nadszedł poranek, zostawił mnie w lesie. Chciałam nim gardzić za wykorzystanie mnie w taki sposób, ale wtedy przypomniałam sobie, że tamtej pamiętnej nocy byłam w połowie pijana i chętnie mu się oddałam. A może nie? Niemniej jednak pozytywne wspomnienia tej intensywnej i namiętnej nocy pozostały głęboko zakorzenione w moim sercu i umyśle, prześladując mnie każdej minuty dnia. Dlatego nawet gdy stałam pośrodku spotkania renegatów, mój umysł wciąż wracał do tamtej nocy. Po kilku minutach trwającego spotkania nagle poczułam chorą potrzebę zwymiotowania i szybko przepraszając wodza renegatów, wybiegłam z sali. Wymiotując w kącie, zauważyłam, że ktoś mnie śledzi z tyłu. Delilah. Obserwowała, jak wymiotuję z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy. „Co się z tobą dzieje dzisiaj, Ruby? Ostatnio dużo wymiotujesz. Wysypiasz się? Czy to sprawia, że jesteś taka blada? Jesteś chora?" - zauważyła szyderczo. „Ostatnio dużo wymiotujesz?” To zdanie przeszyło mnie dreszczem. Czy ona mnie obserwuje? Skąd mogła wiedzieć? Miałam przerywane napady wymiotów przez ostatnie trzy dni i zlekceważyłam to jako nawracającą gorączkę, nie zagłębiając się zbytnio w to, ale sposób, w jaki mówiła Delilah i spojrzenie w jej oczach, sprawiły, że przez mój umysł przelatywały inne myśli. "Nie, nie!" - szepnęłam do siebie, gdy mój żołądek gwałtownie się skurczył, powodując, że wymiotowałam jeszcze gwałtowniej. Uśmiech Delilah poszerzył się, gdy kontynuowałam rzyganie i dławienie się, aż w moim żołądku nie było już więcej wymiocin. Kiedy moje mdłości ustąpiły, otarłam usta wierzchem dłoni i odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z nią. "Nie jestem pewna, co masz na myśli, Delilah. Nie wiem też, o czym mówisz" - skłamałam, zaciskając szczęki i patrząc jej w ciemne, bezduszne oczy. Po chwili jej uśmiech zniknął i uniosła idealnie wyrzeźbioną brew. "Jesteś w ciąży?" - zapytała wprost, a jej pytanie mnie zaskoczyło. W odpowiedzi na jej słowa moje ciało się napięło, a oddech lekko się zatrzymał. Całe moje ciało drżało, gdy próbowałam zrozumieć jej pytanie. Miałam tę samą myśl. Zastanawiałam się, czy jestem w ciąży, ponieważ... "Ruby, jesteś w ciąży?" - powtórzyła Delilah, tym razem z bezczelnym uśmiechem, który przeszył mnie dreszczem i sprawił, że gwałtownie pokręciłam głową, a łzy napłynęły mi do oczu. "Nie, nie jestem w ciąży." Wypowiedziałam te słowa nie tylko do niej, ale także do siebie. To nie było możliwe. Po prostu nie. Nie ma mowy, żebym mogła zajść w ciążę. Nie! Delilah natomiast zdawała się wiedzieć lepiej, niż brać moje komentarze za dobrą monetę, i podeszła do mnie kilka kroków bliżej, uśmiechając się złośliwie. "Kolor twoich oczu się zmienił, Ruby, a ty już wiesz, że to pierwszy znak w naszej watasze, że kobieta jest w ciąży" - powiedziała sarkastycznie Delilah. Moje serce zamarło, a moja twarz zrobiła się biała jak kartka papieru. "Nie, to... to..." - zająknęłam się, ale zła kobieta przede mną nie pozwoliła mi dokończyć. Delilah oświadczyła głośno, chichocząc i krzycząc na całe gardło, aby wszyscy mogli ją usłyszeć. "Halo, wszyscy. Dziwka z watachy jest w ciąży!" "Nie, Delilah, nie jestem w ciąży, proszę, nie ujawniaj tego. Proszę, nie rób mi tego, błagam cię" - błagałam, padając przed nią na kolana. "Co? Więc jesteś w ciąży? Nawet nie próbujesz temu zaprzeczyć." "Wcale nie. Ja po prostu..." "Och, skończ z tymi kłamstwami, ty brudna dziwko!" - krzyknęła ponownie, tym razem śmiejąc się histerycznie i krzycząc jeszcze głośniej. "Wszyscy, dziwka z watachy jest w ciąży!" "Proszę, na imię bogini księżyca, nie rób mi tego. Przysięgam, że będę cię czcić! Zrobię wszystko, czego ode mnie chcesz. Tylko mnie tak nie obrażaj" - mocno chwyciłam jej szatę, próbując zmusić ją do zaprzestania, ale odmówiła. Wszystkie moje krzyki poszły na marne, a jej głos już przyciągnął uwagę innych wilków, zarówno renegatów, jak i nie-renegatów. To było dokładnie to, czego pragnęła i to dostała. Wkrótce większość członków watachy w pobliżu zebrała się wokół mnie, a Delilah, stojąc pośrodku bezpośrednio obok mnie, wykrzyknęła słowa, które zapoczątkowały moje potępienie. "Ruby jest w ciąży i oczywiście jest to dziecko pozamałżeńskie!" Natychmiast podniosły się szepty i czułam, jak ich krytyczne spojrzenia przebijają mi plecy. To było jak uderzenie tępym przedmiotem w głowę, ale to było o wiele gorsze. Słyszałam, jak kilku z nich nazywało mnie szmatą i nierządnikiem, ale nie zwracałam na to uwagi. Liczyło się tylko to, że jestem w ciąży pozamałżeńskiej i że ojca mojego dziecka nie ma już w pobliżu. "Skoro nie ma partnera, wszyscy znamy karę za to, prawda?" "Tak!" - dodali członkowie watachy, bucząc w odpowiedzi. "Wygnanie! Zostanie wykluczona i wyrzucona z watachy!" "Nie! Proszę, nie mam gdzie pójść! Proszę, nie róbcie mi tego" - próbowałam ich błagać, wciąż klęcząc, a moje oczy wypełniały się łzami, które spływały po mojej twarzy strumieniami. Ale nie słuchali mnie i nie czuli litości. Zanim się zorientowałam, kilku mężczyzn ruszyło w moją stronę i chwyciło mnie za ramiona. Ku mojemu przerażeniu, wlekli mnie w stronę zamku Króla Alfy, podczas gdy członkowie watachy wykrzykiwali moje imię i smagali moje ciało kijami. Delilah prowadziła oburzony tłum i wciąż uśmiechała się do mnie złośliwie, zachęcając ich do przodu. Kilka minut później dotarliśmy do zamku, a strażnicy watachy początkowo mówili tłumom, że Król Alfa spotyka się z ważnym gościem, ale później otrzymaliśmy pozwolenie na wejście. Wiedziałam, że mój los został już przypieczętowany i nie mogłam nic na to poradzić, gdy wlekli mnie do głównej sali tronowej Króla Alfy, gdzie zostanie mi wydany ostateczny wyrok. Żadne błagania nie mogły mnie uratować przed tym problemem, teraz gdy dotarł on do uszu Króla Alfy. Kiedy dotarliśmy do sali tronowej, byłam mocno poturbowana i poraniona, a krew tryskała mi ze skóry. Z całym ciałem bolącym i lekko kaszląc, strażnicy zamkowi szybko wyrwali moje ramiona z rąk rozwścieczonego tłumu i przytrzymali mnie na miejscu. Moja głowa była zmęczona i opuszczona w kierunku ziemi, a ja delikatnie ją podniosłam, zbierając resztki sił. Ujrzałam Króla Alfę, który wspaniale wstał ze swojego złotego tronu i zaczął dostojnie kroczyć w moją stronę przez moje zamglone spojrzenie. Tuż za Królem Alfą szedł niezidentyfikowany mężczyzna w królewskich szatach, a jego kroki były mocne, gdy podążał za Królem Alfą. Musiał być tym ważnym gościem, o którym mówili strażnicy, a ja nie mogłam rozpoznać jego twarzy z powodu moich zamglonych powiek. "Co się tu właściwie dzieje?" - zapytał Król Alfa swoim głębokim głosem. Delilah uśmiechnęła się i zrobiła kilka celowych kroków bliżej, chcąc mu odpowiedzieć. Skłoniła głowę z szacunkiem w kierunku Króla Alfy, zanim rozpoczęła swoją opowieść. "Królu Alfo, spójrz na tę dziwkę, ona..." "Puśćcie tę młodą kobietę!" - Delilah zamarła w pół słowa, gdy głęboki, męski głos syknął niebezpiecznie w powietrzu. Osoba ta przemówiła w mojej obronie i słysząc to agresywne polecenie, strażnicy bez wahania puścili moje ramiona, ku mojemu i wszystkich innych zaskoczeniu. Byłam zaskoczona. Kim był ten mężczyzna? I dlaczego mnie bronił? Moje oczy rozszerzyły się ze zdumienia, gdy ostrożnie podniosłam głowę, aby spojrzeć na mężczyznę, który nagle przerwał Delilah. To był ten sam mężczyzna, który wcześniej szedł za Królem Alfą, i próbowałam, w moim zamglonym wzroku, przypomnieć sobie niektóre z jego cech. Ale nie mogłam niczego zauważyć. Jego głos jednak. Brzmiał dziwnie znajomo i... Niemożliwe! - wymamrotałam niesłyszalnie i gdy tylko zaczęłam kręcić głową, odrzucając myśli, które zalewały mój umysł, usłyszałam, jak powtarza to - przerażające oświadczenie, które sprawiło, że moje serce zaczęło bić w piersi. "Nikt nie śmie nazywać jej dziwką. Dobrze znam tę pannę i od teraz będzie pod moją opieką i ochroną!"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Pregnant? – Naznaczony przez los - Odkupienie Lykanina | Czytaj powieści online na beletrystyka