PERSPEKTYWA ADOLFA
Wyczułem jej zapach na długo, zanim poczułem jedwabisty dotyk na ramieniu.
Kimkolwiek była ta osobliwa postać, wydawała się być końcem moich wszystkich trudów.
Nie skłamałbym, mówiąc, że na krótką chwilę rozkoszowałem się jej dotykiem, który przyniósł ukojenie moim płonącym żyłom, zanim niespiesznie się odwróciłem i zauważyłem drobną postać przede mną.
Młoda dama stała jak wryta, a jej twarz wypełniało zdumienie i coś jeszcze – niepewność?
Dziki, chłodny, nocny wiatr delikatnie targał jej splątane blond włosy, a słabe światło księżyca przebijające się przez gałęzie pozwoliło mi dostrzec jej w pewnym sensie ujmującą twarz.
Na pierwszy rzut oka pochłonęły mnie jej płonące, błękitne oczy, a jej lśniące usta w kształcie serca emanowały czułością.
Jak ma na imię? Co ją tu sprowadziło tej nocy? Bez żadnego nadzoru i przewodnika, w samym środku tego mrocznego i niebezpiecznego lasu, co ona knuje?
O ile pamiętam, nigdy nie spotkałem nikogo, kto odważyłby się samotnie zapuścić w tę część lasu. Ale ta konkretna dama to zrobiła. Ta kobieta cicho wzywała mnie, jakby od tego zależało jej życie.
Opuszczając wcześniej swój zamek, przyszedłem szukać schronienia w cichym lesie tej nocy, gdy na ciemnym niebie ukazał się księżyc w pełni.
Moje coroczne przekleństwo dało mi się we znaki, zmuszając mnie do porzucenia wygód mojego domu i włóczęgi po lesie bez celu.
Dziś minęło trzydzieści lat, odkąd zostałem przeklęty, i z każdym kolejnym księżycem w pełni czułem ten niewytłumaczalny ból w piersi.
Moje zęby stawały się dłuższe, dziwne głosy w mojej głowie dręczyły mnie, a ja przeistaczałem się w moją najgorszą, potworną postać.
Działy się jeszcze gorsze rzeczy, a ja atakowałem każdego, kto był blisko mnie.
To był główny powód, dla którego uciekłem z zamku. Nie chciałem narażać moich ludzi na niebezpieczeństwo ani sprawiać, by krzyczeli z przerażenia na mój demoniczny wygląd.
Ale, jak zwykle, kiedy dotarłem do lasu, stało się coś dziwnego i po raz pierwszy od lat nie odczułem ani jednego bólu ani przemiany.
I wystarczyło kilka uderzeń serca, aby mój mózg zarejestrował, że moje przekleństwo nagle się zatrzymało z powodu małej, młodej damy przede mną – kobiety, której brzoskwiniowy aromat wyczułem wcześniej.
– Partnerka! Moja? – wymamrotałem nieco zdezorientowany, widząc, jak drży z niepokoju, a mój głęboki głos mnie przytłoczył.
– P-partner? – wyjąkała, z oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia i oszołomienia.
– Tak, partnerka... Twój zapach. Przywołał mnie i... – Zrobiłem kilka drapieżnych kroków w jej stronę, a moje ręce tęskniły za dotykiem jej skóry.
Na jej twarzy wciąż malowało się to niedowierzanie, z każdą sekundą stawało się ono coraz bardziej wyraźne, i nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie może uwierzyć, że jestem jej... partnerem.
To było logiczne, prawda? Byłem bez partnerki. Byłem taki, odkąd skończyłem 18 lat i zostałem przeklęty. Moim antidotum była jednak ona – moja partnerka.
To była dama, której szukałem na krańcach ziemi, i o dziwo w najdziwniejszych okolicznościach, stała bezpośrednio przede mną.
To była jedyna w swoim rodzaju okazja. To było surrealistyczne.
Podniosłem dłoń pytająco w kierunku jej twarzy, tęsknie czując jej jedwabistą skórę.
Jej pyszny waniliowy aromat mieszał się z brzoskwinią, a coś jeszcze kłóciło się z moimi zmysłami.
Coś jeszcze... alkohol. Ciężki aromat piwa i ale sączył się przez powietrze i zrozumiałem, że jest pijana. Całkowicie i doszczętnie pijana.
– N-nie! To niemożliwe. Musi być gdzieś błąd. Myślałam... nie możesz być moim partnerem. – Zachwiała się, cofając się o krok, gdy ja zbliżałem się.
Chociaż jej słowa brzmiały wyraźnie w moich uszach, byłem zirytowany, że mi to powiedziała.
Czy nie chciała, żebym był jej przeznaczonym partnerem? Czy byłem jej niewart? Czy o to chodziło? Czy zamierzała odrzucić Króla Lykanów?
Mój umysł szalał od retorycznych pytań i po raz pierwszy w życiu byłem zakłopotany.
– N-nie możesz być moim partnerem. To niemożliwe! To nie tak! – Zamilkła, niedowierzająco chichocząc do mnie, zanim kontynuowała: – Ja już miałam partnera.
Co? Ona już miała partnera?
– ...ale, ale on mnie odrzucił! – Dokończyła swoje słowa i poczułem, jak ogarnia mnie fala ulgi.
Teraz rozumiem jej obawy i dlaczego jest taka, jaka jest.
Jej poprzedni partner ją odrzucił i była zaskoczona, odkrywając, że ma teraz drugą szansę na znalezienie partnera.
Zauważyłem, jak powoli idzie, zbliżając się do mnie, ku mojemu zdumieniu, a następnie przycisnęła swoje rozgrzane ciało do mojego, wciąż uważnie mnie studiując spod swojego mrocznego spojrzenia.
Fale energii przeszywały moją skórę. Mój wilk warknął w oczekiwaniu i do cholery, jeśli ona tego nie poczuła.
Jej ciało zadrżało, a wydając kilka seksownych jęków, jej ręce zaczęły szaleńczo pieścić całe moje ciało, i wystarczyło to, by doprowadzić mnie do szaleństwa.
Co ona knuje? Co się do cholery dzieje? Zastanawiałem się zdezorientowany, gdy chwyciła moją dłoń i owinęła ją wokół swojej talii.
Wyzywająco unosząc brwi, jej podniecenie przeszyło mój nos i zdałem sobie sprawę, że jest w rui.
Przechyliłem szyję i głęboko wciągnąłem powietrze, gdy moje męskie dłonie zaborczo zacisnęły się na jej talii.
Chciałem pocałować każdy zakątek jej ciała, opuszkami palców pieszcząc jej delikatną, oliwkową skórę. Chciałem też być nagi i leżeć bliżej niej, otulając ją ciepłem moich ramion. Cholera, chciałem zrobić tak wiele rzeczy.
Nie mogłem pojąć, co się dzieje tej nocy, ale cokolwiek to było, zbliżało nas do siebie.
Otaczające powietrze było przegrzane i przesiąknięte pożądaniem. Pragnieniem. Głodem.
Jej piersi miażdżyły się na mojej nagiej klatce piersiowej, jej ciche jęki wciąż blokowały moje uszy i zrobiło mi się słabo.
Stanąłem w obliczu ostrego pragnienia rzucenia się na nią i położenia jej tutaj, w lesie, albo odesłania jej precz.
Jednak mając krew napływającą do krocza i odrzucając wszelkie poczucie śmiertelnej logiki, wiedziałem, że dłużej tego nie zniosę.
Co pomyśli świat, gdy odkryją drobną nieznajomą i Króla Lykanów całujących się jak rozwiązłe wilki w ciemnym lesie?
Byłoby to zawstydzające dla mnie, mojej korony, mojego prestiżu i całego mojego istnienia, ale kogo to obchodzi?
Ta mała, pijana, ale urocza dama była moją partnerką i ja tylko wypełniałem swoje obowiązki wobec niej.
Mroczna pasja wkręciła się we mnie, a moje instynkty mnie kusiły. Moja bestia natychmiast się obudziła!
Zatrzaśnięciem moich ust na jej, przejąłem inicjatywę. Cholera, jej usta były pełne i miękkie, i chciwie pogłębiłem pocałunek, nasze języki wirowały razem, a jej niezdarne ręce szybko obmacywały całe moje ciało.
Kilka sekund później znaleźliśmy się na błotnistej i zagraconej powierzchni ziemi.
Moje ręce zajęte były zdejmowaniem jej ubrań, gdy całowałem ją, aż była półnaga pode mną.
Kiedy zobaczyłem jej nabrzmiały, biały sutek, z mojego wnętrza wyrwał się ochrypły jęk i ryknąłem nienaturalnie.
– Prześpij się ze mną. Proszę, uśmierz mój ból. – Powiedziała błagalnie, jej oczy nieśmiało wpatrywały się w moje, i straciłem nad sobą panowanie.
Wyglądając tak ulegle, cała moja, mokra i gotowa dla mnie, postanowiłem wykorzystać mój podstawowy instynkt od razu. I do cholery, jeśli tego nie zrobiłem.
– Moja, gdzie byłaś przez cały ten czas? – Zapytałem ją czule i zauważyłem, jak jej policzki rumienią się zawstydzone.
Bez zbędnych ceregieli pocierałem moim kutasem o jej mokry, odsłonięty, otwarty obszar V. Nie chciałem się spieszyć, bo nie chciałem jej zranić, ponieważ nie to było moim celem.
Wbiłem się w nią, znajdując schronienie w jej ciasnocie i, do cholery, jeśli nie była ciasna. Taka idealna! Taka idealna dla mnie!
– Ała!... O mój... – Zamilkłem, gdy anielsko jęknęła mi do ucha, a z jej ust uleciał skowyt.
– Czy mam przestać? Czy ty jesteś...?
– Nie, nie! Nie przestawaj! – Wykrzyknęła, jej paznokcie wbiły się w moją skórę i wciągnęły mnie do środka. – Naznacz mnie. Uczyń mnie swoją.
Przy kolejnym pchnięciu całkowicie się w niej zatraciłem. Nasze ciała poruszały się razem w synchronizacji; jej ciche jęki rozbrzmiewały po całym lesie, a kiedy nadszedł mój szczyt, krzyknąłem. Jęki wydobywały się z moich ust mimowolnie, gdy zagrzebałem się w jej słodkiej głębi i poczułem, jak mój orgazm przechodzi przeze mnie.
Gdy ostatnie pulsacje mojego orgazmu ustały, a moje oczy przewróciły się do tyłu, poczułem, że stopniowo staję się senny... senny i zmęczony.
Właściwie wszystko wydawało się naprawdę stępiałe i ospałe. Czułem się tak słaby.
Czy ta dziwna dama była lekarstwem na moją chorobę? Lekarstwem na moje przekleństwo?
Nie byłem pewien, jak długo pozostałem wplątany w jej ciało.
– Czy jesteś jeszcze moim p... partnerem? – Wyszeptała, a moje oczy otworzyły się szeroko na dźwięk jej zdyszanego głosu.
– Tak. – Mruknąłem, wyciągając rękę i przytulając ją blisko mojej piersi. – Jesteś moją partnerką i nigdy więcej cię nie opuszczę. – Obiecałem cicho, składając delikatny pocałunek na jej czole.
